Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Czy aparat dodaje kilogramów?

Tak, aparat dodaje kilogramów. I w zasadzie ten wpis mógłby się tutaj zakończyć. Mam jednak nadzieję, że choć kilku czytelników zadaje sobie pytanie: dlaczego? I właśnie na to pytanie będę się starała odpowiedzieć.

Szokujący fakt z życia fotografa: nie lubię się fotografować. Jak to?! Wykrzyknie paru. To nie oznacza, że nie lubię być na zdjęciach. Niestety świadomość, że aparat użyty w niewłaściwy sposób może w miarę dobrze wyglądającemu człowiekowi wyrządzić więcej szkody niż pożytku przyprawia mnie o ciarki. Zazwyczaj więc stosuję kilka sztuczek, żeby się jakoś w miarę ustawić, a jeśli nie mam wyjścia uciekam z fotografii tuż przed klapsem 😉

No dobrze tyle o mnie, ale skąd te dodatkowe kilogramy? Jedna rzecz może się wam nie spodobać, więc opowiem o niej na początku. Możliwe, że dawno się nie fotografowaliście, parę lat, dekadę, kto wie. A w waszej głowie cały czas jest obraz ze studiów, wysokiej, szczupłej blondyny, albo szczupłego młodzieniaszka. Aż tu nagle oglądamy zdjęcia ze ślubu kuzynki, wykonane przez utalentowanego wujka i boom! Nie ma nas na zdjęciach! A… nie jest… oooo matko! To nie jest prawda! Tak, tak, może tak być, że te parę kilo gdzieś nam umknęło w czeluściach pamięci.

Teraz będą już tylko przyjemne aspekty dodatkowych kilogramów, choć brzmią jak groźne orientalne choroby. Pierwsza z nich to:

 

      • dystorsja – czyli wada układu optycznego (oczywiście tego w aparacie (nie, nie trzeba z tym iść do serwisu), w waszymi oczami  jest wszystko ok. Nie zanudzając was szczegółami, mamy dwa rodzaje dystorsji: poduszkową i beczkową. To właśnie ta druga dodaje nam kilogramów. To właśnie przez nią w grupowych zdjęciach ludzie na brzegach wyglądają grubo.

dystorsja

    • paralaksa – kolejne trudne słowo, ale nie bójcie się. Głównie chodzi o różnicę w widzeniu przez obiektyw (nazwiemy go umownie jednookim), a naszymi oczami (których dla przypomnienia mamy dwie sztuki ;)). Zrobimy szybki eksperyment, siedząc teraz przed ekranem weźcie np. kubek i ustawcie go przed sobą na tle monitora. I jak u okulisty popatrzcie najpierw lewym okiem, potem prawym okiem, a potem obydwoma. Zauważycie lekkie przesunięcie perspektywy… zwane paralaksą, ale też zauważycie, że patrząc jednym okiem kubek jest lekko większy i “napuchnięty”. Żeby tego uniknąć, szczególnie przy portretach używa się teleobiektywów (wszystko co dłuższe od 50 mm). A jeśli z różnych powodów, nie mamy takiego obiektywu, w prosty sposób można temu zaradzić w photoshopie (z dystorsją również, żeby nie było).

paralaksa

Więc jeśli wiecie, że macie do czynienia z amatorami fotografii, mam kilka rad. Odsuńcie się od obiektywu, postarajcie się być odrobinę niżej niż poziom obiektywu, stańcie lekko bokiem. A co do reszty pozostaje się modlić. W każdym razie jeśli teraz, ktoś powie wam, że grubo wyglądacie na zdjęciach, możecie rzucić dwa trudne słowa i jest 50% szans, że się odczepią, ale też mogą się z wami więcej nie spotkać, bo to przecież zaraźliwe, wystarczy … nieudane zdjęcie 😉

Jeśli chcecie pogłębić swoją wiedzą o tym jak dobrze wychodzić na zdjęciach zapraszam do mojego wcześniejszego wpisu: Jak dobrze wychodzić na zdjęciach.

 

Napisane przez Diana Domin

Diana Domin

Fotograf z zawodu i zamiłowania, z graficznymi umiejętnościami.

66 posts