Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Sesja rodzinna Jasia

Przed wami sesja rodzinna kilkudniowego Jasia. I jak zawsze spotkanie z niesamowitą rodziną.

Z pisaniem blogów jest jak z ćwiczeniami, albo dietą, albo innym “mocnym postanowieniem”, jak tylko na chwilę sobie odpuścisz, to jakoś tak ciach i mija pół roku. I kolejna sesja rodzinna nie wrzucona i się nawarstwia. Najbardziej się chyba zniechęciłam, po utracie całej strony. Największy cios internetowy jaki mnie spotkał. Nie życzę nikomu. Czytelnikom wydaje się, że to takie nic, kilka zdań, kilka zdjęć, chwila moment i poszło do sieci, w świat. Chciałabym, żeby było tak łatwo, czasem pustka w głowie jest nie do przebrnięcia, a czas na pisanie bloga zazwyczaj jest po pracy. A praca też nie banał, więc sami możecie sobie wyobrazić. Tak czy owak (ktoś mi ostatnio wytknął, że to taki mój przecinek, ale co tam, kto mi zabroni ;)), wracam i obiecuję regularność, tradycyjnie trzymajcie kciuki.

Kwiecień plecień przyszedł i jest, było ciepło pięknie wspaniale (nie jest źle oczywiście), ale ten ogrom energii, który miałam jeszcze tydzień temu, wyparował w tajemniczy sposób. Mycie okien, sprzątanie i sadzenie w ogródku wyssało ze mnie całą energię. Nie chce mi się nic czytać, a nawet oglądać filmów, nie mam siły. Mówią to przejściowe… mówią przesilenie… bierz witaminę D. Biooooorę tonami i nic mi już nie pomaga. Chyba jednak wiem co to za łobuz siedzi mi pod skórą… ZMIANA… potrzebuję zmiany, jak tlenu. Już się do tego przyzwyczaiłam, zaakceptowałam, nauczyłam rozpoznawać objawy. Nie zawsze znajduję lekarstwo, albo nie zawsze chcę/mogę je podać. Kiedyś rzucałam pracę, chłopaków, przeprowadzałam się albo wyjeżdżałam gdzieś w świat. Teraz, to już nie takie proste. Z wiekiem jak drzewom przyrastają mi korzenie. Coraz trudniej podejmuję większe decyzje, coraz mniej mi się chce cokolwiek zmieniać. No ale jak to? zapytacie, przecież przed chwilą pisałaś, że “zmiana”. Na tym polega ta choroba, bo ona jest w środku, we mnie i co chwila mnie swędzi. A moje członki odmawiają posłuszeństwa. Czasem udaje się ją oszukać, przestawianiem mebli, malowaniem, jakiś mały remoncik, albo zmiana fryzury (te krótkie włosy to myślicie przypadek? ;))). Wyjazdy w nieznane bardzo mi robią, ale teraz nie mogę, inne wyższe cele wiszą nade mną i muszę się dopasować… będę myśleć dalej czym nakarmić tkwiącą we mnie bestię.

Ściskam was serdecznie

Diana

Przed wami kolejni piękni i wspaniali ludzie na zdjęciach

SESJA RODZINNA:

ps. zobaczcie też inne sesje rodzinne w portfolio TUTAJ