Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Sesja narzeczeńska czy po prostu zakochani?

Nie do końca to była sesja narzeczeńska, ale na taką wygląda i tej wersji będziemy się trzymać. W końcu nie ważne są nazwy, ważne, że się kochają i że Ci fantastyczni młodzi ludzie parę dni temu wzięli ślub. Agnieszka wyglądała obłędnie. Cieszę się, że mogłam ich oglądać przed swoim obiektywem wcześniej.

Uwielbiam spacery, spacery po Warszawie, w ogóle po miastach, a jeszcze bardziej lubię spacery fotograficzne. Miasto daje ogromne pole do popisu, scenografia zmienia się na bieżąco. Jedyne o co trzeba dbać, to o dobry nastrój głównych bohaterów, a jak widać po zdjęciach humory im dopisywały. Zresztą sesja narzeczeńska jest o wiele przyjemniejsza od ślubnej, mniejszy stres, luźniejsze ubrania jakby nie patrzeć. Oczywiście nie chcę was zniechęcać do sesji ślubnych, wręcz przeciwnie, ale zachęcić do poprzedzania ich sesją narzeczeńską. Przy tak ważnym wydarzeniu, warto trochę poćwiczyć. Sprawdzić swoje obycie przed kamerą, żeby potem tylko błyszczeć i być bardziej swobodnym.

Na naszej sesji spacerowej jest miasto, żywe miasto, tętniące i pędzące. W tym wypadku ludzie w tle są naturalną częścią zdjęcia, uzupełnieniem. Gdyby ich nie było, miasto byłoby podejrzane o jakiś nagły atak kosmitów, albo inne unicestwienie ludzkości;) Tak czy owak zeszliśmy całkiem spory kawałek warszawskiej starówki, bo szczęśliwie Aga i Miko też lubią spacery, i zakończyliśmy nasze fotograficzne spotkanie lampką wina w restauracji Jamon, ale tą część zachowam dla siebie;)

Tymczasem gratulacje dla Młodej Pary, niech miłość rozkwita, a was zapraszam na zdjęcia.